Mała radość na dziś: urodziny!
A zasadniczo to mała radość z wczoraj, ale nie zdążyłam zrobić wpisu przed 24. Nakurwiałam metody. Niestety, nie wyszły mi i będę musiała koniecznie skonsultować to z kimś mądrzejszym. Także urodziny. 21. Łał.
Z tej okazji mój luby zabrał mnie do kina. Na całkiem fajny film: „Wyścig z czasem”. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy faktycznie dożyli czasów w których płacilibyśmy za wszystko nie pieniędzmi a czasem swojego życia. Ciekawe czy miałabym wtedy w szafie tyle ciuchów których nie noszę.
A tak z zapowiedzią na prawdziwą dzisiejszą małą radość – o 17 mam umówiony tatuaż ♥. Stresuję się trochę. Ten z pewnością będzie ostatni. Przynajmniej do czasu, gdy nie wymyślę kolejnego motywu który koniecznie muszę mieć. Obym nie skończyła jak ZombieBoy.
Kontynuuj czytanie Starzeję się…
Mała radość na dziś: mój kot. Ona jest jakaś kosmiczna ale tylko ona potrafi doprowadzić do tego, że turlam się ze śmiechu. ♥
Kontynuuj czytanie Lula the Cat
Mała radość na dziś: ciemne włosy. Eksperyment z blondem był średnio udany, mokka daje radę. Nareszcie nie mam odrostów ♥
Kontynuuj czytanie Let mi get that mocca!
Mała radość na dziś: szalone zakupy. To nawet spora radość bo upolowałam parę fajnych łaszków.
Swoją drogą na własnej skórze przekonałam się jak łatwo wpaść w manię zakupów, zwłaszcza przedświąteczną. Kupiłam wczoraj kurtkę. No zachwycałam się nią niesamowicie, przeceniona połowę wyjściowej ceny była, więc nie myśląc długo kupiłam. A w domu co? Za mała, bo rozmiar XXS. Podszewka kaptura w paskudną panterę (tak, nie jestem specjalną fanką tego wzoru). W dodatku drugą całkiem podobną mam w szafie (bez pantery). Myślę sobie „gdzie ja miałam głowę, jutro jadę zwrócić to cudo”. Po gorączkowych poszukiwaniach rachunku który na szczęście leżał gdzieś na dnie torby mina mi zrzedła, bo na blankiecie: „Zwrotów nie przyjmujemy. Wymiana tylko przedmiotów nie objętych promocją”. I co, nie przyjmą?! Panika.
Na szczęście ta przerażająca historia skończyła się dobrze. Pani w sklepie okazała się wyrozumiała i pozwoliła mi mimo wszystko wymienić kurtkę na coś innego, więc wybrałam sweter i bransoletki. Co prawda zależało mi raczej na odzyskaniu kasy, ale trudno. Nauczę się przynajmniej na całe życie nie kupować nic pod wpływem durnego impulsu.
I tym pouczającym akcentem kończę.
Kontynuuj czytanie Pantera musi zginąć!
Mała radość na dziś: pierwszy śnieg, bez wątpliwości! Co prawda jutro będzie trzeba wyjść z domu pół godziny wcześniej, bo przecież „zima, jak co roku, zaskoczyła kierowców”, ale na razie oczu nie mogę oderwać od widoku za oknem. Witamy zimę.
Kontynuuj czytanie Zimo, napierdalaj!
Mała radość na dziś: zajebisty hand-made jabłecznik. Tak, tak, znowu słodycze. Ale, hej! Pół soboty i całą niedzielę nakurwiam projekty więc jabłecznik był wskazany! Jest super. Kocham go. Ożenię się z nim, tak myślę…
Kontynuuj czytanie Jabłecznik ♥
Mała radość na dziś: ach, to był dzień samych radości!
Najpierw jadąc do szkoły dowiedziałam się że na łyżwy idziemy nie wieczorem ale zaraz po zajęciach. \o/ A łyżwy są zawsze pozytywne. Potem, czekając pod lodowiskiem na resztę odkryłam że na podeszwach butów mam koniczynki. ♥ Zaiste, mam buty od roku a nie wiedziałam że są na nich koniczynki. Czterolistne, żeby nie było niedomówień. A na koniec zobaczyłam aniołka ze światełek na Kołłątaja. Pięknie.
Kontynuuj czytanie Koniczyna w środku zimy
Mała radość na dziś: czekoladowy zakalec! Ciasto z przepisu O. udało się świetnie choć jest zatrważająco słodkie. I zapewne bardzo faszczące ale co tam, idę zjeść jeszcze.
Kontynuuj czytanie Chocoloco
Mała radość na dziś: jest piątek. To mało?
Nareszcie koniec tego uciążliwego tygodnia. Generalnie nie było tak źle, stal zdałam, drogi jakoś poszły. Nareszcie weekend. Nareszcie można usiąść do nakurwiania projektów! \o/
A plan dalszy na dziś: obejrzeć nową część „Zmierzchu”. Zapowiada się ubaw po paszki ale przecież nie odpuszczę takiej perełki.
Kontynuuj czytanie Lazy friday
Mała radość na dziś: sytuacja z zajęć na wytrzymałości. 68 minuta ćwiczeń. Doktor G. zapytała co się stanie gdy na podporze założymy kąt obrotu równy jeden. Jadowity głos z końca sali: wybuchnie!
A poza tym Nirvana „Smells like a teen spirit” podczas wieczornego biegu. Serce rośnie, nogi przyspieszają. Me gusta.
I jeszcze poranny spacer we mgle choć była spinka czy zdążę na zajęcia.
Kontynuuj czytanie Hasło: bomba!